Andrzej Kokosza

akk

„RZEŹBA DLA RZEŹBIARKI”

Dr Andrzej Kokosza jest asystentem w Pracowni Gościnnej Wydziału Rzeźby prowadzonej obecnie przez dr. Krzysztofa M. Bednarskiego. W działaniach artystycznych łączy świat sztuki i techniki. Do jego prac należą: ,,Skanowanie intymne”, ,,Potrójny akt dynamiczny”, ,,Pieśń o reindustrializacji” oraz zaawansowane projekty techniczne: ,,Żuraw do kamer”, ,,Rusztowanie sceniczne” wykonane dla ASP i ,,Ruchomy fantom”.

Fascynuje się zagadnieniami z pogranicza inżynierii i sztuki. W twórczości skupia się na rzeźbie kinetycznej i instalacjach mobilnych. W pracach zestawia dwa światy: industrialną technologiczną formę z podmiotem i jego obrazem, któremu nadaje nadrzędną rolę. Niezależnie od stopnia złożoności technicznej, samodzielnie projektuje i realizuje wszystkie prace.

Andrzej Kokosza

Podjąłeś się nowego, bardzo zaangażowanego społecznie projektu…

Pomysł, który od pewnego czasu pochłonął mnie bez reszty, jest ingerencją w naprawdę osobisty obszar życia drugiej osoby. Podjąłem się stworzenia instalacji kinetycznej, której nadałem tytuł „Rzeźba dla rzeźbiarki”.

Na czym polega projekt?

Pod tym na pierwszy rzut oka niewiele znaczącym sformułowaniem kryje się osobista historia studentki rzeźby Anny Tosiek, która straciła ramię w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Ania nie poddała się osobistemu dramatowi i dalej pracuje nad swoim rozwojem artystycznym. Jako twórca rzeźby kinetycznej chcę jej ofiarować swoją pracę – rzeźbę-protezę, która, jak ufam, mogłaby wesprzeć Anię we własnych suwerennych działaniach w obszarze kreacji rzeźbiarskich. Powstanie swoistej pętli zdarzeń artystycznych i społecznych relacji jest dla mnie niezwykle ważną ideą. Świadomość delikatności i złożoności tej sytuacji wymusiła na mnie staranne przeanalizowanie, czy w istocie podołam tak skomplikowanemu przedsięwzięciu. Po złożeniu takiego zobowiązania nie ma odwrotu.

Andrzej Kokosza, ,,Rzeźba dla rzeźbiarki”, model protezy

W tym przedsięwzięciu realizujesz ideę zespolenia dzieła sztuki z obiektem, który ma służyć drugiemu człowiekowi. Ofiarowujesz swój czas, wiedzę oraz ogromny nakład pracy konkretnej osobie…

Odwagę do zrealizowania projektu daje mi właśnie przekonanie o jego społecznym, humanistycznym i międzyludzkim wymiarze. Ten aspekt jest dla mnie niezwykle istotny. Bliskie mojemu spojrzeniu na sztukę jest jej integralność ze światem zewnętrznym oraz możliwość bezpośredniego i aktywnego uczestniczenia dzieła sztuki w rzeczywistości człowieka. Projekt ten realizuje myśl o dziele sztuki, które nie jest traktowane wyłącznie jako czysto intelektualna przygoda połączona z wystawiennictwem w galerii, ale jako obiekt wtopiony w życie, który jest przez człowieka moderowany i jest mu przydatny. W tym szczególnym przypadku dzieło sztuki będzie mogło wspierać Anię podczas tworzenia jej własnych kreacji artystycznych.

Twoje pierwsze osobiste zetknięcie się z Anią miało miejsce na plenerze w Dłużewie w październiku 2015 roku, na którym byłeś opiekunem. W jaki sposób kształtuje się Wasza relacja?

Od początku realizacji projektu przywiązuję ogromną wagę do relacji z Anią i zaufania jakie mi okazuje, uczestnicząc w tym przedsięwzięciu. Istotą jest jej podmiotowa rola i współuczestnictwo. Dużym wsparciem dla mnie jest postawa jej przyjaciółki [również studentki rzeźby] Agnieszki Bielak, która zrealizowała wspólnie z Anną odlew z jej ciała, niezbędny do zbudowania modelu wynalazku. Nie ukrywam, że na początku brakowało mi odwagi, żeby przedstawić Ani swój pomysł, ponieważ jest to ingerowanie w bardzo delikatny temat – w konkretną sferę jej życia, dla niej ważną i trudną. Byłem pełen obaw i zastanawiałem się, w jaki sposób przekazać swoje dobre intencje. Byłem świadom, że jeśli składa się taką deklarację, wówczas trzeba się z niej wywiązać.

Od samego początku rozmowy z Anią miały dla mnie znaczenie fundamentalne. Ania opowiedziała wiele o swoich oczekiwaniach oraz potrzebach dotyczących protezy. Wcześniej zebrałem wiedzę na temat konwencjonalnej protetyki. Uzupełniałem ją wertując różne materiały, szukając informacji w internecie oraz opracowaniach. W tym kontekście, pewnego dialogu razem z Tośką przeanalizowaliśmy założenia mojego projektu oraz jak inna powinna być funkcjonalność takiego rozwiązania. Tośki rola jest tutaj niepomierna.

Andrzej Kokosza, ,,Rzeźba dla rzeźbiarki", model protezy

Andrzej Kokosza, ,,Rzeźba dla rzeźbiarki”, model protezy

Jaka myśl była bodźcem dla pomysłu realizacji artystycznej, będącej jednocześnie protezą ręki?

Prześledziłem rozwiązania stosowane w konwencjonalnej ortopedii i doszedłem do wniosków, że proponowane obecnie powszechne rozwiązania nie mogą spełnić potrzeb w pracy rzeźbiarki, nie wspominając o zachowaniu wdzięku formy kobiecego ramienia. W kwestii protez od dekad poruszamy się w pewnym wąskim schemacie myślowym. Oczywiście jest przeskok w tej dziedzinie do elektroniki, ale w urządzeniach analogowych, do których należą tego typu protezy, zatraca się między innymi niuans dotyczący decydowania o tempie i wyczuwania siły, z jaką oddziałuje się na obiekt. Moim celem jest stworzenie protezy na nowo definiującej formę i funkcję obiektu, dopełniającego ciało w wymiarze estetycznym i funkcjonalnym.

Istotną dla mnie myślą przy tej realizacji jest pewna teoria dotycząca mechaniki, która pojawiła się jeszcze w Rosji Radzieckiej. Mówi ona, że idealny obiekt to taki, który jest jak najprostszy konstrukcyjnie, wykonany z jak najtańszych materiałów, z wykorzystaniem jak najmniej wykwalifikowanej siły roboczej i spełniający przy tym określone funkcje. Na tym polega ideał inżynieryjny – nie dodawać urządzeń, które będą coś obsługiwały, bo to jest bardzo awaryjny klucz. Chodzi o to, żeby zbudować rzecz jak najprostszą, która przy swojej prostocie, w sposób wyrafinowany realizuje cel ,,bez pudła”.

Zatem w jaki sposób możliwe jest dostosowanie protezy do specyfiki wykonywanej pracy rzeźbiarskiej?

Zdecydowałem się na całkowite wyeliminowanie elementów elektrycznych i elektronicznych. Skupiłem się na takich rozwiązaniach mechaniczno-automatycznych i materiałowych jak kompozyt węglowy oraz stopy lekkie. Natomiast zasadę działania urządzenia oparłem na fizyce maszyn prostych czyli odpowiedniego połączenia dźwigni, cięgieł i przegubów w wyrafinowany system, które pozwolą stworzyć obiekt typu G-shock. Po ubrudzeniu gliną będzie można umyć go strumieniem wody, a nawet wejść z nim pod prysznic. Obiekt jest niezależny od źródeł zasilania – sterowanie odbywa się za sprawą ruchów obojczyka i górnej części ramienia. Ostatecznym celem jest stworzenie instalacji, która towarzyszyłaby Ani w codziennym życiu i którą mogłaby animować odnosząc z tego korzyść.

Całość instalacji chcę tak skomponować, by w żaden sposób nie dominowała nad jej ciałem, a je dopełniała. Mimo mechanicznego charakteru musi być w niej zachowany wdzięk kobiecego ciała i gestu. Chcę zrezygnować z powlekania jej substytutami skóry. Ma nie udawać czegoś, czym nie jest. Dzięki dbałości o estetykę i kształt detalu w zsyntetyzowanej formie, obiekt będzie mógł dawać używającej go osobie komfort w wymiarze fizycznym i psychicznym.

W pracy rzeźbiarza ciało znajduje się właściwie w nieustannym ruchu, który determinuje płynność wykonywanych czynności. W jaki sposób chcesz zoptymalizować proces sterowania protezą?

Poruszanie dłonią oraz zginanie ramienia w łokciu zdecydowałem się rozwiązać na zupełnie innej zasadzie niż w konwencjonalnej ortopedii. Całość sterowania zamierzam zrealizować systemem wahaczy z cięgłami zlokalizowanymi w okolicy obojczyka i łopatki. System ten wahliwie spinałby szczątkowy gorset z włókna węglowego, zlokalizowany na boku klatki piersiowej, z częścią ramienną na wysokości obręczy barkowej, nie ograniczając przy tym ruchomości stawu mostkowo- obojczykowego. Opracowałem taką metodę mechanicznego poruszania dłonią, by palce dopasowywały się do każdego kształtu, dzięki współzależnemu układowi umieszczonemu w przedramieniu. Ponadto to rozwiązanie, czerpiąc energię do zamykania dłoni za sprawą przybliżania ramienia do klatki piersiowej, będzie generować znacznie silniejszy chwyt dłoni niż w konwencjonalnych rozwiązaniach.

Podsumowując, uniesienie obojczyka będzie inicjować zgięcie łokcia z możliwością blokowania, odsunięcie ramienia od ciała otwierać dłoń, natomiast przybliżanie stopniowo ją zamykać. Ta dłoń będzie mogła być też ustawiana w kilku pozycjach względem wzdłużnej osi ramienia.

Ponadto to rozwiązanie, dzięki temu, że jest poruszane ruchami barku i kikuta poamputacyjnego, pełni rolę urządzenia rehabilitacyjnego.

Projekt jest skomplikowaną realizacją, w zawiązku z którą koniecznym będzie współdziałanie na płaszczyźnie technologicznej. Z kim planujesz nawiązać współpracę?

Tak rozległy obszar działań artystyczno-projektowych będzie wiązał się ze współpracą ze specjalistami w dziedzinie materiałoznawstwa, druku 3D oraz z korzystania ze specjalistycznego zaplecza technicznego. Możliwie dużo aspektów technicznych będę rozwiązywał sam, by w istocie była to moja kreacja rzeźbiarska. Nieodzowne będzie tworzenie wielu serii prototypowych dla wprowadzanych rozwiązań technicznych. Konieczne jest tworzenie dokumentacji.

Całość tego przedsięwzięcia planuję dokumentować w aspekcie interakcji społecznej i oddźwięku, który wywoła jego prowadzenie – współdziałanie z Anią jako kluczową uczestniczką, współpraca z innymi osobami i instytucjami. Powodzenie mojego przedsięwzięcia pozwoli otworzyć drogę do podobnych działań wobec innych osób.

kokosza_7.jpg

Fig.2 Widok ogólny protezy mechanicznej ramienia; system poruszania – ruchami obręczy barkowej i kikuta poamputacyjnego, proj. Andrzej Kokosza, „Rzeźba dla rzeźbiarki”

Serii prototypowych? Dotyczy to poszczególnych elementów, czy również całości obiektu?

Przewiduję, że wykonanie obiektu finalnego wiąże się ze sporządzeniem kilku lub nawet kilkunastu prototypów całego obiektu.

Minął ponad rok od momentu pojawienia się myśli o projekcie ,,Rzeźba dla rzeźbiarki”. Jak właściwie przebiega proces realizacji? W którym punkcie obecnie się znajdujesz?

Na początku wszystko wydawało mi się nieco prostsze. Dopiero w trakcie prac zrozumiałem skalę przedsięwzięcia – jego innowacyjność i pionierskość oraz w związku z tym, z jaką materią prawną będę musiał się zmierzyć. Szybko zacząłem zapoznawać się z prawnym aspektem wszelkich działań, począwszy od opatentowania pewnych rozwiązań po możliwość stworzenia takiego obiektu.

Bardzo dużo czasu i energii poświęcam wgryzaniu się w zagadnienia formalnoprawne, które były dla mnie zupełną nowością. Wiele osób już teraz mi gratuluje, ponieważ samo przebrnięcie przez procedurę patentową jest niezwykle trudne.

Nie ukrywam, że przez ten rok miała miejsce odyseja biurokratyczna. Paradoks polega na tym, że gdybym stworzył takie dzieło bez zabezpieczenia prawnego, każdy – a przede wszystkim koncerny, które się tym zajmują – mógłby zabezpieczyć prawa autorskie do niego i uniemożliwić mi użytkowanie obiektu. Dawno temu chciałem rozpocząć pracę nad wykonywaniem modeli makiet. Uzyskałem nawet zgodę ówczesnego prorektora profesora Nowaka, który po zapoznaniu się z moim projektem, bardzo przychylnie i entuzjastycznie do niego podszedł. Zarekomendował pismo, dzięki któremu mogłem współpracować z Wydziałem Wzornictwa na naszej uczelni.

Faktycznie część rzeczy związanych z projektem mógłbym wykonać w tamtejszych pracowniach. Natomiast oczekiwanie Wydziału Wzornictwa było takie, żebym im przedkładał dokumentację, a nie sam stawał przy ich maszynach. Prawnik przestrzegł, że absolutnie nie mogę tego zrobić, ponieważ dopuściłbym się ujawnienia części lub całości tajników projektu. W świetle polskiego prawa patentowego nie może nastąpić ujawnienie w żadnej formie jakichkolwiek elementów tego, co chcę zastrzec we wniosku patentowym. Dlatego też musiałem zarzucić współpracę przewidzianą na wiosenny semestr ubiegłego roku akademickiego.

Na początku wakacji skupiłem się na tym, żeby przebrnąć przez procedurę patentową – zacząłem czytać rożnego rodzaju opracowania, fora na temat wynalazczości i stwierdziłem, że przede mną stoi bardzo skomplikowane i wieloetapowe wyzwanie. Same wnioski mają bardzo dużo wymogów prawnych i formalnych. Mimo wszystko udało się i złożyłem wniosek na wynalazek.

Na szczęście byłem w stanie samodzielnie opracować dokumentację technologiczną. Sporą trudnością i wyzwaniem jest opracowanie wniosku zgodnie ze wszystkimi wymogami formalnymi. Nawet drobne uchybienie w procedurze formalnej może spowodować odrzucenie wniosku a konsekwencja tego jest poważna bo nie można powtórnie złożyć tej samej dokumentacji technicznej, ponieważ z punktu prawnego nastąpiło ujawnienie wynalazku.

Procedura rozpatrywania wniosku w urzędzie trwa osiemnaście miesięcy. We wniosku zaznaczyłem jednak, że traktuję projekt jako element mojej pracy naukowej. Dzięki temu mogłem skorzystać z przyspieszonego trybu weryfikacji – komisja szybciej przeprowadziła procedury. W ten sposób uzyskałem pozytywny wynik badania nowości i wynalazczości mojego rozwiązania, który otwiera mi pole do dalszych działań.

kokosza_6.jpg

Fig.4 Widok i mechanizm sterowania chwytakiem; proj. Andrzej Kokosza, „Rzeźba dla rzeźbiarki”

Wróćmy do wątku Twojej współpracy z Akademią. W jaki sposób uczelnia może pomóc w realizacji projektu?

Dopóki nie złożyłem dokumentów i nie przeszedłem weryfikacji oraz nie miałem nadanego numeru zgłoszenia patentowego nie mogłem podjąć współpracy z Wydziałem Wzornictwa. Teraz ta współpraca jest już możliwa. Teraz piłka jest po stronie uczelni.

Będę mógł prowadzić wielowymiarowe działanie łączące pozornie nieprzystające rzeczywistości tj: wymiar artystyczny tego projektu, konstruktorski i najistotniejszy w nim – społeczny.

Należy jednak podkreślić, że będzie to obiekt, który pozostaje silnie umocowany w przestrzeni sztuki. Jest to przedsięwzięcie, które będzie realizowane jako projekt pochylający się nad rolą dzieła sztuki w życiu człowieka, jego formy w kontekście społecznym, humanistycznym oraz estetyczno-funkcjonalnym – czyli wzorniczym. To jest ta przestrzeń, w ramach której ten projekt jako projekt badawczy może być realizowany na Akademii.

Za Tobą batalia formalno-prawna…

Do pewnego stopnia. Mam zamknięty etap inżynieryjno-konstrukcyjny wynalazku. Wiem, co chcę zrobić, jak to ma działać.

Przede mną drugi, biegunowy sposób działania – mianowicie praca nad certyfikacją medyczną. Oprócz tego, że powstanie obiekt dopełniający ciało w wymiarze humanistycznym oraz inżynieryjnym, muszę opracować także aspekt medyczny. Dlatego też konieczne jest nawiązanie współpracy np: z działem medycyny wojskowej, a więc z Ministerstwem Obrony Narodowej oraz Instytutem Wzorniczym.

Podjąłem współpracę z profesorem Wiktorem Jędrzejcem, który jest prorektorem od spraw nauki i rozwoju na naszej uczelni. Uznał on mój projekt za bardzo interesujący, nowatorski i wielowymiarowy. Mam nadzieję że ta współpraca zaowocuje obopólnymi korzyściami i dla mnie i dla uczelni, która przy wparciu takiego projektu mogłaby skorzystać wizerunkowo.

Jakie kolejne kroki planujesz podjąć w najbliższej przyszłości?

Razem z Anią oraz Ryszardem Zimkiem (prowadzącym pracownię komputerową na Wydziale Rzeźby) sporządzimy wniosek o uzyskanie grantu na projekt. Żeby zacząć wykonywać prototypy, niezbędne są środki finansowe. Zanim nawiążę ewentualną współpracę np: z MONem, muszę mieć sporządzony model. To również jest sugestia prawnika – żeby nie składać dokumentacji bez prototypu. Tym samym wyeliminuję możliwą przy tego typu przedsięwzięciach niejasną sytuację, kto komu dostarczył prototyp.

Chcę również powołać oficjalny Zespół Badawczy, który będzie składał się ze mnie jako kierownika projektu, Ani, Ryśka Zimka oraz z zaproszonych do współpracy osób zajmujących się mechatroniką, automatyką i drukiem 3D.

Niezależnie od tego przedsięwzięcia planujemy z Ryśkiem stworzyć drugi projekt badawczy na stanowisko do rejestracji i archiwizacji obiektów przestrzennych – czegoś, co jest istotne nie tylko dla Wydziału Rzeźby, ale i Wydziału Konserwacji oraz Wzornictwa. Praca tego zespołu przyda się również przy realizacji mojego projektu. Mimo złożoności tego projektu, głęboko wierzę w jego powodzenie i realizację ponieważ jego wymiar społeczny i połączenie dyscyplin może stworzyć nową jakość w realizacjach artystycznych.

W takim razie życzę Tobie powodzenia w dalszych etapach pracy nad projektem, dużo siły i wytrwałości. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Również dziękuję.

Z doktorem Andrzejem Kokoszą, asystentem w Pracowni Gościnnej prowadzonej obecnie przez doktora Krzysztofa M. Bednarskiego, rozmawiała Paulina Kotowicz.

kokosza_8.jpg

Widok ogólny protezy mechanicznej ramienia, proj. Andrzej Kokosza, „Rzeźba dla rzeźbiarki”

ANNA TOSIEK O PROJEKCIE „RZEŹBA DLA RZEŹBIARKI”


Nazywam się Anna Tosiek i jestem studentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie na Wydziale Rzeźby. Dwa lata temu uległam wypadkowi, w wyniku którego straciłam lewą rękę. Dzięki pomocy przyjaciół, udało mi się zakupić protezę, która umożliwia mi głównie pracę dłutami – rzeźbienie w drewnie czy odkuwanie gipsowej formy przy odlewaniu rzeźby. Nie jest ona jednak na tyle wygodna i funkcjonalna, by nosić ją na co dzień i używać do każdej pracy, jaką wykonuję w domu i na uczelni. Stanowi przykład standardowego rozwiązania mechanicznej protezy kończyny górnej. Dostępne są oczywiście znacznie bardziej technologicznie zaawansowane protezy bioniczne. Nie są one jednak odpowiednie do wszystkich prac, z racji zbyt delikatnego i podatnego na uszkodzenia systemu elektronicznego, który posiadają. Są również o wiele droższe.

Stwierdziłam ostatecznie, że nie mam możliwości posiadania protezy, która byłaby na tyle wygodna i na tyle odpowiadała moim potrzebom, abym mogła z powodzeniem używać jej na co dzień i angażować ją w swoją pracę twórczą. Jest to jeden z powodów, dla których jestem pod ogromnym wrażeniem projektu „Rzeźba dla rzeźbiarki”. Jego realizacja może stać się przełomowym momentem w moim życiu i w mojej twórczości. Rozwiązania, które opracował Andrzej Kokosza, przekonują mnie, że instalacja, którą chce mi podarować, ma ogromną szansę stać się integralną częścią mojego ciała, która ułatwi mi podejmowanie wszystkich codziennych czynności. Przede wszystkim jednak ułatwi i usprawni mi pracę nad moimi własnymi realizacjami rzeźbiarskimi.

Nastąpi wówczas sytuacja szczególna, w której instalacja kinetyczna, wykreowana przez artystę, będzie spełniać ważną rolę zarówno w życiu codziennym jak i twórczym drugiej osoby. Zaangażowanie społeczne, wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań oraz szlachetność celu składają się tutaj na wyjątkowe działanie artystyczne. Bardzo doceniam je w każdym jego aspekcie i czuję się wyróżniona mogąc w nim uczestniczyć. Będzie to dla mnie bardzo cenne i inspirujące doświadczenie.

Satysfakcjonujące jest dla mnie to, że moja rola, jako osoby również zajmującej się sztuką, ma duże znaczenie dla samej idei tego projektu oraz to, że w pewnym stopniu sama go współtworzę.

Budująca jest dla mnie również świadomość, że projekt ten, ze względu na innowacyjne rozwiązania, ma ogromną szansę wpłynąć pozytywnie na jakość życia wielu ludzi dotkniętych amputacją kończyn górnych.

Nowe mechanizmy, które zaproponował Andrzej, eliminują wszystko co, moim zdaniem, stwarza problemy w używaniu standardowej, mechanicznej protezy. Innowacyjność (w dużym skrócie) polega na zwiększeniu funkcjonalności ruchomej protezy oraz komfortu jej noszenia. Aby bardziej przybliżyć jej istotę, przedstawiam tutaj korzyści, które wynikną z nowych rozwiązań, w zestawieniu z utrudnieniami w korzystaniu z mojej obecnej protezy:

Zabudowanie znacznej części barku przez zamknięty lej protezowy, w którym umieszczony jest kikut, ogranicza możliwość swobodnego poruszania nim. Duży problem stanowi także samo zakładanie protezy, które polega na wpychaniu i zasysaniu kikuta w leju. Zabiera to wiele czasu i wymaga użycia dużej siły.

Rozwiązaniem będzie możliwość zakładania protezy od boku, przy pomocy dwóch części zamykających się na kikucie, z możliwością regulacji ich zacisku. Dzięki temu zakładanie będzie o wiele szybsze i wygodniejsze. Ponieważ zacisk nie będzie zabudowywał barku, wykorzystanie większego zakresu ruchu będzie swobodniejsze, a skóra będzie mogła oddychać.

Duży dyskomfort przy noszeniu obecnej protezy sprawiają mi szelki, które dodatkowo mocują protezę. Od ich zaciśnięcia na ciele zależny jest ruch otwierania dłoni. Szelki krzyżują się na plecach, a jeden z pasków przebiega pod prawą ręką, co powoduje w tym miejscu duży ucisk.

Rozwiązaniem będzie rozprowadzenie tego ciężaru na szerszą część klatki piersiowej i pleców przy stworzeniu częściowego gorsetu z paskami pod biustem i na plecach. Znacznie zwiększy to komfort samego noszenia protezy.

W stosowanych obecnie protezach istnieje możliwość wymiany końcówek-dłoni. Można jednak wygenerować nimi tylko jeden typ ruchu. W końcówce imitującej dłoń jest to ruch kciuka, który zaciska się do palca wskazującego. Przy takim ruchu nie jestem w stanie łapać większości obiektów. Każda z końcówek jest dostosowana do niewielu kształtów. Głównie sprawdzają się w przytrzymywaniu niewielkich przedmiotów. W porównaniu więc z możliwościami prawdziwej dłoni spełniają bardzo wąski zakres możliwości. Samo odciągnięcie kciuka wymaga mocnego ściągnięcia barków. Taki ruch wygląda mało naturalnie i nie jest adekwatny do sytuacji.

Nowy mechanizm tego właśnie ruchu i propozycja całkiem odmiennie zbudowanej dłoni są kluczowymi założeniami, które stanowią o przewadze tego projektu nad standardowym rozwiązaniem. Sposób, w jaki ma działać ruch zamykania dłoni, będzie bardziej odpowiadał naturalnym gestom prawdziwej ręki. Dłoń będzie zaciskać się wszystkimi palcami przy przywodzeniu ręki do ciała, dopasowując się do kształtu jaki łapie. W ten sposób możliwe będzie trzymanie wielu różnych przedmiotów bez obawy o ich wyślizgnięcie. Ruch zaciskania, wygenerowany przez przywodzenie ręki, będzie płynniejszy i bardziej naturalny, szczególnie przy sięganiu po przedmiot.

W standardowym rozwiązaniu poprzez ruch barku uzyskuje się kontrolę jedynie nad blokowaniem i odblokowywaniem łokcia w danej pozycji. Tę natomiast trzeba ustawić ręcznie lub zarzucić rękę do góry i zablokować ją w wybranej pozycji, kiedy opada, co jest mało poręczne. Ogranicza to używanie protezy o momenty, kiedy zajętą mam prawą rękę.

Możliwość uniesienia ręki poprzez uniesienie barku do góry znacznie to usprawni. Będzie można swobodnie ją animować i ustawić w dowolnej pozycji niezależnie od tego, czy zajęta jest druga ręka. Przy tym będzie ją można zablokować w każdej pozycji.

Część rozwiązań, które chce zastosować Andrzej, wynika z naszych rozmów, pewnych moich sugestii, które są dla niego szczególnie ważne. Projekt instalacji jest już tak dopracowany pod względem swojej użyteczności, że jestem w stanie bardzo niewiele powiedzieć o tym, jakich jeszcze funkcji można by było od niej oczekiwać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s