Jan Sajdak

Jan Sajdak.jpg

SPLOTY

Nadrzewne gniazda dla ludzi plotę od 6-7 lat, z roku na rok stopniowo rozwijając ten projekt. Mógłbym o nim opowiadać godzinami (lub pisać bez końca). Mając to na uwadze, postaram się opowiadać jasno i pogrupować wątki tak, by treść była w miarę przejrzysta.

Moja praca dyplomowa – instalacja, którą nazwałem „ławica/wisząca biblioteka” to zwieńczenie (dotychczasowe, bo za zdobytym szczytem pojawia się zaraz następny, wyższy) długiego procesu. Instalacja składała się z pięciu kokonów plecionych z leszczynowych kijów i drobnych wierzbowych (wiklinowych) witek. Kokony zawieszone zostały za pomocą mocnych lin na drzewach i między drzewami w ogrodzie Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie. Mogły kręcić się, bujać i kołysać, co też robiły przy każdym ludzkim dotknięciu czy mocniejszym powiewie wiatru. Jeden był położony na ziemi. W trzech z nich były umieszczone wiersze z różnych kultur, mówiące o świecie natury. Do każdego obiektu mogło wejść po kilka osób dorosłych lub dzieci (dwie osoby mogły położyć się w środku obok siebie). Instalacja wisiała w Ogrodzie BUW przez 2 tygodnie i byłem bardzo szczęśliwy, widząc, że w pogodne dni wszystkie gniazda były zajęte od rana do wieczora. Ludzie bawili się i odpoczywali, wchodzili tylko na chwilę lub leżeli w środku godzinami.

Gniazda-kokony nazywam batyskafami. Jak już kiedyś przy innej okazji napisałem: wisi, to jest jak zanurzony w odmęcie, lekko się chwieje, przez okrągłe okienka można oglądać florę i faunę dna lasu, jak i też w jego wnętrzu zanurzyć się jeszcze głębiej, do wnętrza samego siebie. W sumie batyskaf.

Jest kilka aspektów plecionego projektu, które sprawiają, że chcę poświęcać mu czas i energię. Ważny jest dla mnie aspekt edukacji, czy kształtowania wrażliwości, szczególnie kształtowania dzieci. Moje formy, ręcznie wykonane z naturalnych materiałów, przy użyciu prastarej, na nowo zinterpretowanej techniki (wyplatania), chropowate i ażurowe, nie do końca symetryczne, pozwalają doświadczać przyrody, otoczenia wszystkimi zmysłami, czego nie można powiedzieć o wszechobecnych dziś powierzchniach wykorzystywanych przez dzieci przedmiotów i przestrzeni wykonanych głównie z plastiku, betonu, metalu, symetrycznych, powtarzalnych i aseptycznych. W przyszłości chciałbym, by moje formy zaistniały w takich miejscach jak np. ośrodki kultury przy dużych blokowiskach, gdzie dzieciom wyjątkowo brakuje kontaktu z naturą. Mam nadzieję, że mają dobry wpływ zarówno na rozwijanie wrażliwości zmysłów, jak i budowanie fundamentów pod świadomość ekologiczną.

Wyobrażenie misji czy też funkcja, to jeden z filarów podtrzymujących moje zaangażowanie w pleciony projekt. Drugi to sen, wizja. Od dziecka wspinam się na drzewa. Pierwszy obraz, jaki wizualizowałem sobie kilka lat temu – to, do czego dążę, to wrażenie wędrowca, idącego po zmroku przez las. Wysoko nad ścieżką widzi on plecione gniazda – batyskafy rozjarzone od wewnątrz delikatnym światłem, jak wielkie wiklinowe lampy. Ich niewidoczni z dołu mieszkańcy rozpoczynają muzyczny dialog, harmonizujący z szeleszczącą ciszą nocnego lasu. Tu ktoś zagra na flecie, z sąsiedniego gniazda popłynie odpowiedź, śpiew czy melodia poruszonych strun. Chciałbym, żeby kiedyś społeczność ludzi mogła mieszkać właśnie w takich gniazdach.

Jan Sajdak

Projekt ten chcę rozwijać. Poszukuję właśnie środków, które pozwoliłyby mi pracować przez kilka miesięcy, wypróbować różne rozwiązania. Mam przemyślane dwie formy: kokon, który byłby chroniony od deszczu, przypominający uproszczonego owada w locie, oraz taki, który mógłby funkcjonować na otwartych przestrzeniach, bez potrzeby zawieszania na drzewie. Chciałbym móc przeznaczyć przyszły rok na tę pracę.

Podążanie za intuicjami na pierwszy rzut oka infantylnymi, dziwacznymi, dalekimi od tego, co kanonicznie uznane za warte robienia, zwykle prowadziło mnie do najciekawszych przygód. Być może takie intuicje są właśnie najbardziej własne. Dwa lata temu przypomniałem sobie jedną z ulubionych zabaw z dzieciństwa – budowanie zamków z kropelek piasku z wodą. Wzbogaciłem recepturę o odrobinę wikolu (co utrwalało kropelki i pozwalało nabudowywać codziennie nową warstwę) i poświęcałem swojej piaskownicy godzinę dziennie przez kilka miesięcy. Powstały rzeźby – makiety wież, opuszczonych przez zapomnianą cywilizację. Może fatamorgana, która przewidziała się zmęczonemu wędrowcowi. Dzięki tej przygodzie odkryłem dla siebie zupełnie nowe pole ekspresji, do którego będę wracać (choć na początku wydawało mi się, że akurat na ten eksperyment szkoda mi będzie czasu).

Jan Sajdak, Fatamorgana, 2015, fot. Jan Sajdak

Jan Sajdak, „Fatamorgana”, 2015, fot. Jan Sajdak

Bardzo ważnym dla mnie projektem, którego realizacja zajęła mi z górą dwa lata, była „Arkadia”, grupa 3 postaci wyrzeźbionych z papieru i szmat. Dwie postacie to mężczyzna i kobieta, młodzi, piękni i wysocy, trochę komiksowo-żurnalowi, idący pewnie przed siebie przez centrum handlowe. Mają akcesoria – on komórkę i ciemne okulary, ona torebkę przerzuconą przez ramię, z dłoni wypuszcza jakiś śmieć. Starałem się rzeźbić ich tak, jak by byli widziani nieostro, czy też pokryci cienką warstwą lodu. Myślałem o nich jako o bóstwach konsumpcji.

Trzecia postać to sprzątaczka, pokurczona i zmęczona, zszyta ze szmat i odpadów, sprzątająca śmieci-ślady przejścia pierwszej dwójki. Oni są dynamiczni, ona statyczna. Dynamizm to też przywilej.

Inspiracją dla mnie były obserwacje poczynione w warszawskim centrum handlowym „Arkadia”. Personel sprzątający wyodrębniał się ze strumienia konsumentów nie tylko groteskowym umundurowaniem i zupełnie innym rytmem poruszania się, ale również wzrostem, posturą, budową ciała. Wszystko to były osoby ewidentnie nadzwyczaj niskie (jak również, w większości, przygarbione wiekiem i zmęczeniem). Wyobraziłem sobie dwie przyczyny tego stanu rzeczy. Albo prace najbardziej śmieciowe i posiadające najniższy prestiż są wykonywane przez ludzi z najbiedniejszych warstw społeczeństwa, niedożywionych przez większość życia i wychowanych przez rodziców również od pokoleń drobnych z niedożywienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s